Seryjne zabójczynie. Groźniejsze niż mężczyźni?

Celowe dodawanie trutki na mrówki do owsianki własnej matki, teściowej, a nawet córki. Leżenie w łóżku szpitalnym z pacjentem, do którego kroplówki dodano podstępem śmiertelną dawkę morfiny i obserwowanie, z niemal seksualnym podnieceniem, jak uchodzi z niego życie. Systematyczne mordowanie przejezdnych, wabionych obietnicą korzyści seksualnej. To tylko namiastka brutalnych czynów, dokonanych przez przedstawicieli konkretnej grupy społecznej. Nie, tym razem sprawcą nie jest biały mężczyzna w średnim wieku z amerykańskim obywatelstwem. Za te zbrodnie odpowiedzialne są kobiety.

 Większość z nas kojarzy zapewne takie nazwiska jak Ted Bundy, Jeffrey Dahmer, bądź oglądało choć jedną produkcję traktującą o próbie rozwikłania zagadki legendarnego Kuby Rozpruwacza. Podczas gdy media od lat rozprawiają o poczynaniach tych i im podobnych niegodziwców, do głowy może przyjść pytanie: Dlaczego ci źli, ci najgorsi z najgorszych, to zawsze są mężczyźni? Otóż prawda jest taka, że nie zawsze. Jak wskazują statystyki, kobiety stanowią ok 12% całkowitej liczby sprawców seryjnych zabójstw. Morderstwa dokonywane przez panie różnią się jednak od tych, popełnianych przez ich odpowiedników przeciwnej płci. Dla takich „serialistek” kryminolodzy stworzyli osobny podział najczęściej występujących typów sprawczyń, w ramach którego wyróżnia się m.in. takie kategorie, jak:

  • Anioły śmierci – zabijają osoby, które mają pod swoją opieką (pacjentów, dzieci, starsze osoby). Przykład: Beverley Allitt.

  • Czarne Wdowy – systematycznie mordują kolejnych małżonków bądź innych członków rodziny. Przykład: Velma Barfield.

  • Drapieżniki seksualne – kierują się fantazjami seksualnymi, w przeszłości często były ofiarami przemocy emocjonalnej i fizycznej. Przykład: Jane Toppan.

  • Zabójczynie z zemsty – napędzane obsesją, nienawiścią lub zazdrością. Przykład: Aileen Wuornos.

Amerykańska Borgia

Na taki przydomek zasłużyła sobie zabójczyni ośmiorga dzieci (z czego sześciorga własnych) i trzech swoich mężów, Lydia Sherman. Jej mordercza działalność przypada na lata 1863–1877. W tym czasie Sherman pozbawiła życia prawdopodobnie 12 osób. Stosowaną przez nią metodą było podtruwanie swoich ofiar, poprzez dodawanie arszeniku do ich posiłków. Czyniła tak np. gdy uznawała, że pozbycie się kolejnej buzi do wykarmienia pozwoli jej utrzymać finansową niezależność. Lydia była zdania, że utrzymanie wielodzietnego domu pochłania zbyt wiele pieniędzy, stojąc na przeszkodzie w prowadzeniu komfortowego i dostatniego stylu życia. Zdarzało się też, że pozbycie się małżonka mogło zapewnić jej odziedziczenie sporego majątku, wtedy nowożytna „Borgia” również nie miała skrupułów. W ten sposób Lydia Sherman wymordowała niemal całą swoją najbliższą rodzinę.

American Female Serial Killer Superstar

Gwiazda wśród serialistek, bo tak do dziś niektórzy nazywają Jane Toppan, przyznała się do zabicia 33 osób. Toppan (1857–1938) była pielęgniarką, która upodobała sobie „zabawę w Boga”. Traktowała swoich pacjentów jak króliki doświadczalne, ksperymentowała na nich z różnymi dawkami morfiny i atropiny. Czerpała satysfakcję z doprowadzania ofiar do stanu bliskiego śmierci, następnie przywracania ich do przytomności, by tym razem ostatecznie pozbawić ich życia. Toppan towarzyszyła ofiarom podczas umierania, często leżąc obok nich na szpitalnym łóżku. Kobieta przyznała, że obserwowanie konających osób przynosiło jej niemal seksualną przyjemność. Zabijała także poza murami szpitala. Wiele osób, które miały to nieszczęście znaleźć się w otoczeniu „Wesołej Jane”, spotykała rychła śmierć. Tak stało się m.in. z właścicielami mieszkania, w którym żyła, starszą kobietą, którą miała się opiekować oraz z przyrodnią siostrą Jane. Po aresztowaniu, Toppan uznano za niepoczytalną i skierowano do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędziła resztę życia.

Chichocząca Babcia

Śmiała się radośnie, gdy opisywała Policji szczegóły swoich morderstw. Stąd wziął się pseudonim Nancy Doss, która w latach 1925-1954, przy pomocy arszeniku i trutki na szczury, zabiła czterech mężów. Jak sama wyznała, robiła to, gdyż przez całe życie szukała idealnego partnera. Gdy któryś z wybranków przestał jej odpowiadać, np. ujawnił się ze swym alkoholizmem, bądź zachorował i stał się dla żony „ciężarem”, Doss pozbywała się go ze swojego życia w sposób ostateczny. Już po skazaniu „Babci” na dożywocie, w wyniku dalszego śledztwa, ślady arszeniku odnaleziono również w zwłokach jej wnuka, którym się opiekowała, dwóch sióstr oraz siostry Nannie. Nie wiadomo co nią kierowało, kiedy dokonywała tych morderstw.

Świnia Papierosowa

Tak przezywano ją za czasów dzieciństwa, gdyż od ok. 10 roku życia regularnie uprawiała seks z rówieśnikami, w zamian za papierosy lub narkotyki. Aileen Lee Wuornos, zabójczyni 7 mężczyzn, zyskała nieco większy rozgłos niż jej poprzedniczki. Popularność jej nazwisku przyniosła głośna hollywoodzka produkcja pt. „Monster”, gdzie w rolę Lee wcieliła się Charlize Theron. Zabójcza kariera Aileen przypada na lata 1989-90. Swoich ataków dokonywała według określonego schematu. Zaczynało się niewinnie, włóczyła się nocą przy drodze, oferując usługi seksualne. Klientów, których zachowanie z jakiegoś powodu nie podobało się Aileen, prostytutka eliminowała za pomocą pistoletu. Ze swoich zabójstw nie czerpała żadnej korzyści materialnej. Prawdopodobnie kierowała nią głęboko zakorzeniona nienawiść i chęć zemsty na mężczyznach. Do tego dochodziło niezrównoważenie emocjonalne, później zdiagnozowane jako zaburzenie osobowości typu borderline. Wuornos za swoje przestępstwa została skazana na sześciokrotną karę śmierci. Wyrok wykonano w 2002 roku, poprzez wstrzyknięcie trucizny

Groźniejsze, ale tylko dla najbliższych

Badania nad seryjnymi zabójczyniami dowodzą, że wyraźna większość z nich (nawet ok. 80% wszystkich odnotowanych serialistek) wybiera na swoje ofiary osoby bliskie, a co najmniej znane. Oprócz tego, jak się okazuje, kobiety rzadziej czerpią przyjemność z zabijania. Dopuszczają się takich czynów głównie dla osiągnięcia korzyści materialnej. Po morderstwie zwykle tracą zainteresowanie ofiarą, liczy się jedynie zysk, jaki przyniesie już sama ich śmierć. Mężczyźni dla odmiany dopuszczają się seryjnych zabójstw, ponieważ sam akt pozbawienia kogoś życia często daje im satysfakcję, rozkosz i poczucie spełnienia. Tu też ma swoje źródło silne zróżnicowanie doboru ofiar czy narzędzi zbrodni. Kobiety szukają metod dyskretnych i szybkich. Mężczyźni ze względu na charakterystykę swoich „potrzeb” wykorzystują narzędzia bardziej brutalne, z czym wiąże się też częstsza tendencja do torturowania, znęcania się nad ofiarą, a nawet do takich praktyk jak nekrofilia czy kanibalizmu. Z tego wynikałoby, że jeśli wśród swoich przyjaciół lub członków rodziny nie zaobserwowałeś żadnej podejrzanej, a przy tym pazernej kobiety, prawdopodobnie nie masz się czym martwić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *