Female Serial Killers: Lydia Sherman – “amerykańska Borgia”



Przedstawiam Państwu niezwykle paskudną niewiastę. Oto Lydia Sherman. Trucicielka z Derby. Amerykańska Borgia. Zabójczyni ośmiorga dzieci (z czego sześciorga własnych) i trzech mężów.

Lydia urodziła się 24 grudnia 1824 roku w Burlington, w stanie Vermont. Została osierocona w wieku 9 lat. Od tego momentu wraz z bratem mieszkała u wujka, który preferował rygorystyczne wychowanie, w duchu gorliwej wiary metodystycznej. Niestety jej relacje z rodziną nie są bliżej znane. Wiadomo tylko, że Lydia bardzo szybko musiała zacząć sama się utrzymywać, jako nastolatka rozpoczęła pracę jako krawcowa. Szybko również wyszła za mąż.

Źródła nie podają wielu szczegółów dotyczących wczesnej młodości Sherman, ale dostarczają dwóch zasadniczych faktów: bardzo wczesne osierocenie i dorastanie w mocno religijnym domu. Te faktory mogą mieć istotny wpływ na kształtowanie się osobowości młodego człowieka.

Królowa arszeniku

Mordercza historia Lydii rozpoczęła się, kiedy dziewczyna po raz pierwszy wyszła za mąż. Mając 17 lat poślubiła 38 letniego wdowca, Edwarda Strucka. Małżeństwo doczekało się siedmiorga dzieci i wychowywało kolejne sześcioro z poprzedniego związku Edwarda. Sytuacja rodzinna najwyraźniej przerosła Sherman. Na domiar “złego”, krótko po narodzinach najmłodszego dziecka, Struck poważnie rozchorował się na depresję. Wycieńczona nadmiarem obowiązków domowych kobieta zaczęła postrzegać męża jedynie jako dodatkowy ciężar na jej głowie.

Pewnego ranka zdesperowana Lydia przygotowała “ukochanemu” miskę owsianki, obficie doprawionej arszenikiem. Już po kilku godzinach Edward wymiotował i wił się w konwulsjach, dręczony ostrym bólem brzucha. Według Lydii, to była najłaskawsza rzecz, jaką mogła zrobić dla męża, ponieważ ten:

Nigdy nie uczyniłby już nic dobrego dla mnie ani dla siebie samego.

Następnego dnia Edward już nie żył. Lekarze uznali, że zmarł z przyczyn naturalnych. Wdowa mieszkała wtedy z sześciorgiem dzieci. Mniej więcej pięć tygodni później uznała, że najmłodsze z nich również „nie przydadzą się już ani jej ani sobie samym” i w taki sam sposób pozbawiła życia kolejno trójkę potomstwa. 6-latka, 4-latek i 9-miesięczne niemowlę umierały w okropnych męczarniach, lecz ich śmierć nie wzbudziła w otoczeniu żadnych podejrzeń. Uznano, że dzieci zmarły na gorączkę i zapalenie oskrzeli, co było powszechnym zjawiskiem w XIX wieku. Lydia miała odtąd trzy głowy mniej do wykarmienia i finansowo radziła sobie całkiem dobrze.


W drodze do niezakłóconego komfortu

Sytuacja się skomplikowała, gdy jej 14-letni syn George rozchorował się od pracy przy toksycznych farbach. Kobieta szybko uznała, że skoro chłopak nie przynosi już do domu wypłaty, od teraz będzie dla niej jedynie problemem. Niewiele się zastanawiając, zaserwowała synowi zatrutą herbatę. Biedak zmarł kolejnego ranka.

Zimą zaniemogła 12-letnia Anna. Dziewczynką opiekowała się 18-letnia siostra, Lydia, przez co zmuszona była zrezygnować z nieźle płatnej pracy. Rodzinie szybko zaczęło brakować pieniędzy. Pani domu pomyślała wtedy:

Jeśli pozbędę się jej, Lydia i ja będziemy mogły przyzwoicie żyć.

Przekuwając myśli w czyny, bezlitosna trucicielka dodała arszeniku do leku na przeziębienie i podała go 12-latce, która zmarła dopiero po kilku dniach katuszy. Lekarze, poruszeni tym, z jak wielkim oddaniem Lydia opiekowała się chorą córką, zdiagnozowali u Anny dur brzuszny.

W tłumnym niegdyś domostwie pozostały już tylko dwie Lydie. Wkrótce jednak młodsza z nich zaczęła gorączkować i mimo “wysiłków” swojej mamy, zmarła. W tym przypadku lekarze ponowie stwierdzili dur brzuszny.

Cel uświęca środki

Gdy najstarszy pasierb Lydii nabrał podejrzeń w stosunku do nagłej śmierci ojca i nakazał ekshumację zwłok wszystkich zmarłych członków rodziny, Lydia zniknęła. Przeniosła się do innej części miasta, znalazła nową pracę i wyszła za mąż za starego farmera, Dennisa Hurlburta. Na wybranku wymusiła gwarancję, że przepisze na nią cały swój majątek.

Świeżo upieczona mężatka szybko zaczęła podtruwać nowego męża, ponownie mydląc oczy lekarzom swoją troskliwą opieką nad “schorowanym” małżonkiem. Po śmierci Hurlburta, Lydia odziedziczyła 20 000 dolarów i posiadłość wartą 10 000 dolarów.

Kobieta nie miała już wtedy żadnych finansowych zobowiązań i jak przyznała: czułam się dobrze… nie miałam się czym martwić.

W ciągu roku Lydia pobrała się z kolejnym wdowcem, Horatio Shermanem – niezamożnym alkoholikiem z czwórką dzieci, mieszkającym z byłą teściową. Ciężko wyjaśnić taki wybór skupionej na dobrobycie krętaczki. Być może Sherman uzależniła się już od poczucia władzy, jaką odczuwała, gdy kogoś uśmiercała.

Ilustracja “Śmierć Addie Sherman, 15 lat. Podejrzenia pastora narastają.
z książki The Poison Fiend! Życie, zbrodnie i skazanie Lydii Sherman… George L. Barclay, 1873.

2 miesiące po ślubie zabójczyni dodała arszeniku do mleka najmłodszego syna męża, który zmarł jeszcze tej samej nocy. Miesiąc później zaczęła podtruwać 15-letnią pasierbicę, która dzięki silnemu organizmowi żyła jeszcze kilka dni, choć w ogromnych męczarniach. Po śmierci dzieci, Horatio zniknął na kilka dni. Kiedy wrócił, żona przygotowała mu “na pocieszenie” kubek toksycznej gorącej czekolady. Mężczyzna zmarł po 4 dobach, mimo desperackich starań doświadczonego lekarza, dr. Beardsleya.

Ilustracja „The Family Feud. Wściekłość matki pana Shermana i straszne oskarżenie – „Został otruty”
z książki The Poison Fiend! Życie, zbrodnie i skazanie Lydii Sherman… George L. Barclay, 1873.

Dr. Beardsley miał już w swojej karierze do czynienia z przypadkami zatrucia arszenikiem i podczas leczenia Shermana nabrał pewnych podejrzeń. Po śmierci pacjenta zlecił autopsję zwłok i zgodnie z oczekiwaniami, wykrył w jego ciele ilości arszeniku tak ogromne, że mogłyby zabić kilku dorosłych mężczyzn. Ekshumowano i zbadano też inne ciała osób, powiązanych z Lydią – oczywiście, w nich również wykryto truciznę.

“Nie masz zbrodni bez kary”

W czerwcu 1871 roku policja aresztowała Lydię Sherman w New Brunswick w stanie New Jersey za zabójstwo jej trzeciego męża, Horatio N. Shermana. Kobieta wróciła do Connecticut i była sądzona w New Haven w 1872 roku. Jury uznało ją za winną morderstwa drugiego stopnia. Czekała na wyrok w więzieniu w New Haven.

Ilustracja przedstawiająca „Aresztowanie Lydii Sherman”
z książki The Poison Fiend! Życie, zbrodnie i skazanie Lydii Sherman… George L. Barclay, 1873.

W 1873 roku złożyła pełne zeznanie, przyznając się do otrucia „trzech mężów i czwórki dzieci”. 11 stycznia 1873 roku sędzia Sanford z New Haven skazał Lydię Sherman na dożywocie w Wethersfield State Prison. W czerwcu 1877 r. Sherman uciekła z więzienia pod okiem „nieostrożnej przełożonej” i z pomocą przyjaciół przedostała się do Providence w stanie Rhode Island. Wkrótce jednak wpadła, gdy podała w hotelu dwa różne imiona. Wróciła do więzienia i 16 maja 1878 roku, po kilku tygodniach choroby, zmarła.

Ilustracja “Lydia Sherman w więzieniu”
z książki The Poison Fiend! Życie, zbrodnie i skazanie Lydii Sherman… George L. Barclay, 1873.

Dlaczego zabijała?

Analiza przypadku Lydii Sherman wskazuje, że według klasyfikacji podanej przez Gierowskiego, Sherman pasuje do typu zabójcy z motywów ekonomicznych.

Zabijała, gdy brakowało jej pieniędzy na wykarmienie dzieci, zabijała, pragnąc żyć bardziej komfortowo.

Z czasem motywacja Sherman przypuszczalnie uległa małej zmianie, co można wnioskować po związaniu się z biednym i problematycznym mężczyzną, który zamiast pozwolić jej się wzbogacić, przyprawił ją o nowe długi.

Prawdopodobnie wchodzi tu w grę bardziej skomplikowany proces motywacyjny, który rozwijał się w trakcie dokonywania kolejnych zabójstw. Lydia Sherman możliwie z czasem zaczęła odczuwać pewien rodzaj przyjemności, płynącej z zabijania.

Drugi etap jej działalności przestępczej mógłby podchodzić pod typ zaproponowany przez Holmesa i DeBurgera, a mianowicie „spragniony władzy i kontroli”. Ten rodzaj morderców czerpie satysfakcję z zabijania i posiadania kontroli nad ofiarą, lubi wydłużać proces śmierci, by czuć się panem sytuacji. Ta kategoria zabójcy wpasowuje się dobrze w przypadek Sherman, jeśli wziąć pod uwagę jej skrupulatną i troskliwą “opiekę” nad każdą ze swoich ofiar i fakt, że truciznę dawkowała, a jej ofiary konały nawet do kilku dni.

“Bo to zła kobieta była”?

Niestety nie udało mi się dotrzeć do wiarygodnych źródeł, które jednoznacznie stwierdzałyby bądź wykluczały istnienie chorób lub zaburzeń psychicznych Sherman. Znając jednak względnie szczegółowo historię jej działalności przestępczej, można wyciągnąć kilka istotnych wniosków.

Po pierwsze, Lydia Sherman charakteryzowała się całkowitym brakiem poczucia winy, żalu czy pokory po dokonanych zabójstwach. Bez wyrzutów sumienia systematycznie uśmiercała swoje własne dzieci i mężów, kiedy stwierdzała, że stoją na drodze ku jej komfortowemu życiu. Oprócz tego, mając na koncie już kilka morderstw, wciąż wzbudzała zaufanie, znajomi
zatrudniali ją do opieki nad swoimi bliskimi, lekarze chwalili ją za rzetelną pracę jako pielęgniarka, wszyscy podziwiali z jakim oddaniem opiekowała się umierającymi członkami swojej rodziny.

Nie wzbudzała żadnych podejrzeń, wręcz odwrotnie, przyjaciele współczuli jej ciągle spotykających ją nieszczęść. Potrafiła zjednać sobie kolejnych to mężczyzn, usidlić bogaczy, przekonując nawet do przekazania w jej ręce majątku. To wszystko świadczy o niezwykłej umiejętności do manipulowania ludźmi. Prawdopodobnie posiadała typową dla psychopatów charyzmatyczną osobowość, przy pomocy której potrafiła oczarować wszystkich wokół. Z tego wynika, że Lydia Sherman mogła cechować się osobowością dyssocjalną, inaczej psychopatią, której znamionami są m.in. dobrze jej znane: brak odruchów moralnych, empatii, poczucia winy, płytkie związki oparte jedynie na korzyści, nieliczenie się z uczuciami innych czy ignorowanie ogólnie przyjętych norm.